Słowa Jezusa o chlebie życia są odpowiedzią na tragiczny stan człowieka, który nieustannie szuka spełnienia w rzeczach przemijających – pieniądzach, pracy czy uznaniu ludzi – a w rzeczywistości pozostaje głodny i osierocony. Ludzie, podobnie jak ich przodkowie na pustyni, domagają się spektakularnych znaków, podczas gdy Bóg daje im Siebie w postaci najbardziej pokornej i dostępnej, zapraszając do intymnej relacji.
Taka wiara jest procesem, w którym – jak wyjaśnia św. Augustyn – zachodzi odwrotne „trawienie”: to nie my przemieniamy ten Chleb w siebie, lecz Jezus „trawi” nas, utożsamiając nas ze sobą i sprawiając, że to my stajemy się Nim. Obietnica Jezusa, że kto do Niego przychodzi, nie będzie głodny, a kto w Niego wierzy, nigdy nie będzie pragnął, objawia Go jako ostateczny kres wszelkich ludzkich tęsknot, których nic innego na świecie nie jest w stanie w pełni zaspokoić.
Bóg staje się w życiu wierzącego tak niezbędny jak woda i chleb. W Eucharystii to spotkanie staje się absolutnie konkretne, pozwalając nam odnaleźć właściwą miarę naszego człowieczeństwa w zjednoczeniu z Bogiem.
Eucharystia staje się dla nas „wyspą ocalenia” pośród życiowych burz, dając siłę do przyjęcia tego, co po ludzku nie do zniesienia, i przygotowując nas do wieczności, w której będziemy do Niego podobni. Bez tego niebiańskiego pokarmu nasze życie duchowe skazane jest na śmierć z osamotnienia, dlatego Jezus nieustannie zaprasza nas do Siebie, oferując miłość, która jest jedynym prawdziwym uzdrowieniem.
o. Marcin Ciechanowski OSPPE
Source: czytanie