Mijają wieki, a postawy dzieci z pokolenia na pokolenie ciągle takie same. Bywa szybki entuzjazm, który gaśnie pokonany przez nieokreślone „później”, bywa otwarty bunt lub niechęć do współpracy, które udaje się opanować i podporządkować rozumowi. Dwaj synowie, to dwie relacje, jakie ludzie współcześni Jezusowi utrzymywali wobec Bożego Prawa. Grzesznicy – odrzucający Prawo, żyjący w konflikcie z nim, ostatecznie jednak otwarci na przemianę serc. Uczeni w Piśmie, kapłani i starsi ludu – przekonani o swej sprawiedliwości, wypełniający, przynajmniej zewnętrznie szczegóły Prawa. Odkupienie, które przyniósł Jezus dotyka tych, którzy wcześniej, czy później, pojawią się w winnicy Ojca.
Aby dotrzeć do winnicy i rozpocząć w niej pracę trzeba najpierw przylgnąć do tego, czego pragnie Ojciec. Trzeba wejść w myślenie Syna, dla którego „pokarmem jest pełnić wolę Ojca” (por. J 4, 34), a to oznacza nawrócenie.
Dwaj synowie, a może to raczej dwie strony jednego ludzkiego serca, mojego serca. Adwentowe, czy noworoczne postanowienia większej duchowej dyscypliny, czasu na modlitwę, lekturę Słowa Bożego brzmią jak ewangeliczne „Dobrze, panie!”. Bywa, że z każdym mijającym tygodniem postanowienia stają się ofiarą naszej niemocy, odkładania na później i odchodzą do historii. I może druga postawa: „Nie chcę!” – reakcja na zbyt jednoznaczne wymogi Ewangelii, na które po dłuższej konfrontacji i zmaganiu w końcu znajduję w sobie zgodę i podejmuję wysiłek, by według nich żyć.
Ojciec kocha obu synów, dla każdego z nich ma miejsce w swoim domu. Każdemu daje czas i szansę poznania prawdy, każdemu pozwala znaleźć odpowiedni moment, by znaleźć drogę do winnicy.
ks. Adam Łuźniak
Source: czytanie