Jezus przeciwstawia naturalne skłonności do kochania wyłącznie tych, którzy nas miłują, – miłowaniu nieprzyjaciół i modlitwy za prześladowców. Kochanie tych, którzy nas kochają, nie wymaga łaski, a jedynie naturalnej wdzięczności. Natomiast miłość nieprzyjaciół nie jest dla człowieka naturalna i nie można jej wypracować własnymi siłami, więc możemy ją otrzymać wyłącznie od Boga i jedynie jako dar. Tylko nadprzyrodzona łaska Boga może nas uzdolnić to takiej miłości. Z tym tylko, że musimy najpierw sami poczuć się bezwarunkowo ukochani przez Ojca w naszej nędzy, aby móc to samo miłosierdzie podać dalej.
Wezwanie do miłości wrogów nie jest tylko pobożną sugestią, lecz naszą szansą upodobnienia się do samego Boga, który oddał życie za tych, którzy Mu je zabierali wieszając na krzyżu. Taka zaś miłość bez wzajemności, jest dopiero doskonałością.
Doskonałość nie polega na technicznej bezgrzeszności czy byciu moralnym atletą, – ale na umiejętności kochania tych, którzy nas nienawidzą i odrzucają. Przecież Bóg jest dobry i łaskawy nawet dla „niewdzięcznych i złych”, i nieustannie wyciąga rękę do człowieka, który Go rani.
Być doskonałym jak Ojciec, – to odważyć się na taką bliskość i czułość wobec drugiego człowieka. Modlitwa za wrogów jest najskuteczniejszym duchowym detoksem uwalniającym nasze serce od trucizny nienawiści i chęci odwetu. Bowiem miłość, która nie zna umiaru, jest jedyną drogą do prawdziwej świętości.
o. Marcin Ciechanowski OSPPE
Source: czytanie