Mijają tysiąclecia a nas tak samo jak Starożytnych wprowadza w poczucie niepewności chwiejący się pokład łodzi, żaglowca czy promu pasażerskiego. I nawet dogłębna analiza naukowa wyjaśniająca powody, dla których tak wielkim dyskomfortem nas ta chwiejność napełnia nie zmienia wiele w subiektywnym doświadczeniu lęku. Apostołowie znali jezioro, przez które odbywali podróż, to było dla większości z nich miejsce zdobywania środków do życia. Wiedzieli jak bardzo kapryśne potrafi ono być i jakie niebezpieczeństwa ze sobą niesie. Wieczorna wyprawa w poprzek jeziora mogła wystawić podróżnych na gwałtowne turbulencje wywołane wiatrem wiejącym od strony gór Libanu. Połączenie gwałtownego wiatru z wysokimi falami stać się mogło śmiercionośną pułapką nawet dla doświadczonej załogi. Nie dziwi więc krzyk uczniów i nerwowe budzenie śpiącego Jezusa. Kontrast pomiędzy zdenerwowaniem uczniów a spokojem Jezusa odzwierciedla różnicę między ich słabą wiarą a głębią Jego wiary i jedności z Ojcem.
Zarówno dla pogan jak i dla Żydów głębiny wód – morza czy jezior – były siedzibą mocy, nad którymi człowiek nie panował. Dla pogan były to kapryśne bóstwa, których łaskawość trzeba było zdobyć przed każdą poważniejszą wyprawą morską. Dla Żydów był to wyraz mocy Boga, Jego tajemnicy przekraczającej siły ludzkie. Tylko Bóg panuje nad wodami, on im nakreśla granice i definiuje ich zachowanie. Jezus rozkazujący żywiołom i doprowadzający je do „głębokiej ciszy” jednoznacznie pokazuje wobec uczniów swoją boską moc. Panuje jednym swoim słowem nad mocami, które tylko Bóg jest w stanie opanować. Działanie, które zaskakuje świadków i stawia więcej pytań niż udziela odpowiedzi. Dlatego dzisiejszy fragment kończy się radykalnym pytaniem, wobec którego nie można pozostać obojętnym – „Kimże On jest?”
Wołanie uczniów: „Panie, ratuj! Giniemy!” ciśnie się niejednokrotnie na nasze usta gdy przemierzamy jezioro naszego życia pośród zamieszania i skrajnej niepewności. Jezus wydaje się być nieobecny w naszych trudach, wydaje się spać i nie być zainteresowany naszymi losami. Słowo upewnia nas jednak, że jest On Panem wszelkich żywiołów, że ma w ręku nasze życie i nie pozwoli, by „pochłonęła nas głębia”. Zaprośmy go raz jeszcze do łodzi naszego życia, by podróż życia nie tyle była leniwie spokojna, ile bezpieczna.
ks. Adam Łuźniak
Source: czytanie