Rozważanie na środę, 25 lutego 2026

Jakim znakiem był Jonasz dla mieszkańców Niniwy? Jakim znakiem jest Jezus dla nas? Dla plemienia przewrotnego, które potrafi przewrócić, przewartościować tak wiele rzeczy, odwrócić je wręcz do góry nogami?
Jonasz wszedł do Niniwy po próbie ucieczki przed misją, do której zaprosił go Bóg. Został wypluty przez wielką rybę, w której wnętrznościach spędził całe trzy dni i noce. Szedł przez miasto pomięty, nędzny, nieciekawie pachnący i wyglądający. Szedł z całą swoją niechęcią, obrażony na Boga. Szedł ukazując całą swoją ludzką nędzę i słabość. Szedł właśnie taki, słaby… jednocześnie mimo, że niechętnie, głosił słowo Boga, słowo Jego miłości do mieszkańców Niniwy, którzy niejedno mieli za uszami. Jonasz, wbrew sobie głosił Boże pragnienie przebaczenia, Boże zrozumienie dla ludzkiej słabości i wiarę w każdego, nawet najgorzej postępującego człowieka. Takim znakiem był Jonasz.
A Chrystus? On także przyszedł w słabości ludzkiej natury. Przyszedł kruchy, poddany zmęczeniu, wyczerpaniu, przeżywający nasze ludzkie uczucia i emocje. Nauczył się radości, smutku, żalu, rozczarowania, lęku, trwogi. Przyszedł słaby, skandalicznie dostępny, tak łatwy do zranienia. Przyszedł ze słowem pojednania, z orędziem miłości. Przyszedł nie po to, aby świat potępić, ale po to, aby świat zbawić. Przyszedł do chorych, do tych, którzy się źle mają, do grzeszników. On przyszedł do plemienia przewrotnego, do plemienia, które wywróciło wszystko. Do nas! Jezus przyszedł, żeby… umrzeć z miłości do każdego człowieka.
Przyszedł, żeby umierając z miłości, objawić w pełni oblicze Ojca.
o. Maciej Sierzputowski CSSp

Source: czytanie