Rozważanie na środę, 14 stycznia 2026

Jezus wyszedł po to, aby nauczać. Wyszedł z nieba, z dotychczasowej relacji z Ojcem. Z miłości do człowieka Jezus stał się człowiekiem, przez co wyrzekł się chwały Boskiej (por. J 17, 1.5). „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas” (J 1, 14). Jezus jest cały cudowną opowieścią o Ojcu. Wyszedł po to, aby nauczać, aby obsiewać ukochanych ludzi życiodajnym pięknem Bożego słowa. Wyszedł po to, aby całym sobą głosić nam, ludziom, że mamy Ojca, że Bóg jest „Abba”, jest Tatą, Tatusiem, Tatulkiem, który się troszczy o każdego człowieka. Ten Tatuś jest pełen zatroskania, czułości, dobroci. On jest miłością i niczym innym. Nie musimy się go bać. Z nim możemy być naprawdę szczerzy. Możemy powiedzieć Mu wszystko. Chrystus wyszedł, żeby głosić nam tę wspaniałą, cudowną nowinę. Jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga. Doskonałymi? Nie! UMIŁOWANYMI!!! Również w naszych słabościach, nędzach i upadkach.
Jezusa szukali wszyscy, ponieważ uzdrowił wielu i wielu uwolnił od złych duchów. Ci ludzie nie szukali słowa, chcieli cudów.
Najbardziej nawet spektakularny cud, jeżeli poprzestaniesz jedynie na nim, nie poprowadzi cię do Boga. Jeżeli nie pozwolisz obsiać się słowem życia, nie zasłuchasz się, nie zaczniesz uczyć się nim żyć, to nawet jeżeli zostaniesz uzdrowiony, odejdziesz głęboko pochorowany. Słowo Boże jest żywe. Słowo jest życiem.
o. Maciej Sierzputowski CSSp

Source: czytanie