Rozważanie na środę, 10 grudnia 2025

To słowo jest dla każdego. Nie ma na świecie człowieka, który nie byłby w jakiś sposób utrudzony i nie dźwigałby jakiegoś ciężaru. Nie ma! Wszyscy jesteśmy zaproszeni, żeby iść do Jezusa z całą naszą, często nieciekawą i bardzo niewygodną prawdą. Z każdym naszym utrudzeniem i obciążeniem. Po co? Jezus obiecuje, że nas pokrzepi, czyli doda sił, zwiększy możliwości. W jaki sposób? Dając nam… swoje jarzmo i swój ciężar… „Słucham!? Bardzo dziękuję za taką pomoc!! Ja ledwo idę, jestem w utrudzeniu i mój ciężar przygniata mnie do ziemi, a Ty dorzucasz mi jeszcze swoje ciężary? Naprawdę!?”.
Hm, oczywiście, że nie o to chodzi. Jezus nie chce nam niczego dorzucać. On chce zastąpić nasze ciężary, które często są po prostu konsekwencjami naszych pomylonych wyborów, naszych grzechów, swoim, który jest… lekki. Chce nas obarczyć swoim jarzmem, które jest… słodkie. To znaczy, że chce dać nam coś, co z początku jest ciężkie, niewygodne, wydaje się, że ograniczające, ale bardzo szybko przechodzi w słodycz, w głęboką radość. Ciężar, który staje się lekki.
O czym mowa? Jarzmo to drewniane, ciężkie narzędzie, które nakładało się na karki parze wołów tak, aby jeden nie wyprzedzał drugiego, lub nie pozostawał w tyle. Aby szły razem, równo w parze, obok siebie. To właśnie proponuje nam Jezus. To proponuje tobie. Chce zdjąć z ciebie te wszystkie twoje ciężary, jarzma, pod które często sam podłożyłeś kark i zastąpić je swoim jarzmem, żebyś mógł być z Nim, iść z Nim równo w parze. On chce dać tobie udział w swoim umiłowaniu Boga i człowieka. Chce być z tobą, żebyś od niego uczył się kochać, czyli zapominać o sobie, co na początku jest gorzkie i trudne, ale bardzo szybko zmienia się w słodycz i staje się ciężarem lekkim. Chce uczyć cię cichości i pokory, pozbawić cię twojej wrodzonej agresji i ciągłej potrzeby odwetu, która tak naprawdę unieszczęśliwia cię i wyniszcza.
Przyjdźcie do Mnie! Przyjdźcie do Mnie wszyscy!!!
o. Maciej Sierzputowski CSSp

Source: czytanie