Latem 1986 roku dokonano niezwykłego odkrycia. Oto brzeg Jeziora Galilejskiego, muliste podłoże i panująca susza pozwoliły odnaleźć, odkryć łódź, która nazywana jest łodzią Jezusową, bo jest z czasów działalności Jezusa i Jego uczniów. Ma ponad osiem metrów długości, ponad dwa metry szerokości.
Możemy sobie wyobrazić całą tę ekipę Jezusa i Jego uczniów, którzy mają w sobie doświadczenie posłania na misję, powrotu, nakarmienia tłumu ludzi, którzy wyglądali jak owce niemające pasterza. Jezus przeprawia się z nimi nocą. Zawsze nocna żegluga jest trudna, jest wymagająca.
Jezioro Galilejskie, ten słodkowodny akwen położony w depresji, ok 200 metrów poniżej poziomu morza, w niecce pośród gór – kiedy zadmie wiatr, kiedy pojawi się burza, akwen staje się groźny.
I tak się zadziało w czasie nocnej podróży. A do tego jeszcze doświadczenie, że umęczony Jezus śpi.
Pośród burz, które spotykamy w życiu, które trafiają nas i w rozum, i w serce, wydaje nam się, że Jezus śpi. A on przecież jest – śpiący, działający, przychodzący z pomocą. Ucisza burzę naszych serc, jak uciszył Jezioro Galilejskie. Kiedy to uczynił, nastąpiła głęboka cisza, wielka cisza. Jezus ma w sobie moc nad żywiołami, nad burzami historii, nad burzą, która jest w Twoim i moim sercu.
ks. Wenancjusz Zmuda
Source: czytanie