Rozważanie na sobotę, 14 marca 2026

Był czas, kiedy ta przypowieść Jezusa o Faryzeuszu i celniku, czytana była w kontekście przypowieści o miłosiernym ojcu. W celniku widziano młodszego marnotrawnego syna, a w Faryzeuszu tego starszego.
Ale potrzeba nam troszeczkę odejść od takiego spojrzenia, żeby zobaczyć na jakość naszej modlitwy.
Tylko celnik mówi Panu Bogu kim jest, kim jest naprawdę. Celnik nie wpada w pułapkę porównywania się. „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”. Szuka swojego miejsca w świątyni, ale szuka swojego miejsca nade wszystko przed obliczem Boga, który kocha grzeszników.
Jezus nazywany przyjacielem celników i grzeszników zajmuje się tymi, którzy potrzebują miłosierdzia Bożego.
Kiedy wsłuchujemy się w modlitwę Faryzeusza, gdyby po słowach Boże dziękuję Ci była kropka i nie było już nic więcej, to byłaby to cudowna modlitwa, modlitwa dziękczynienia. Ale Faryzeusz popada w pułapkę porównywania się z innymi. „Boże dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie”. Nie mówi kim jest. Czuje się lepszy i w słowach i w czynach, ale tym samym jest człowiekiem zagubionym, który nie staje przed Bogiem w prawdzie.
Pułapka porównywania się z innymi to pokusa życia cudzym życiem. Czasami jesteśmy mistrzami w tym, co myślą inni, co uważają inni, co poeta powiedział i nie wiemy co się dzieje w naszym sercu. To się przekłada także na to, że nie wiemy co się dzieje z naszymi bliskimi. Stanąć przed Panem z tą nieustanną modlitwą celnika – „Boże miej litość dla mnie grzesznika.”
ks. Wenancjusz Zmuda

Source: czytanie