Nie bądź „Andrzejem” dla tego świata (z całym szacunkiem do wszystkich, noszących to imię). „Andrzej” to człowiek, który ma też nazwisko. Przedstawiam państwu dobrze wam skądinąd znanego towarzysza waszych dróg – pan „Andrzej Ale”.
W relacjach z nim najpierw zawsze jest kierunek wznoszący – jest pięć chlebów i dwie ryby. Wprawdzie nie nasze, ale można by jakoś to zorganizować. Macie z pewnością wokół siebie takich ludzi, którzy powiedzą wam zawsze – masz świetny pomysł, to się na pewno uda, to zdecydowanie właściwy kierunek… Bardzo szybko jednak do głosu dochodzi nazwisko… Ale cóż to jest dla tak wielu? Usłyszysz więc – ale powinieneś pamiętać, ale zdawaj sobie sprawę, ale z drugiej strony, ale zawsze należy uważać na, ale może chcesz zbyt wiele, ale zastanów się dobrze.
Można powiedzieć – no przecież to głos rozsądku, za który trzeba być raczej wdzięcznym. A może wcale nie… A może to świadoma albo mniej świadoma próba zatrzymania cię w miejscu, osłabienia twojej nadziei, zgaszenia twojego entuzjazmu i skierowania twojego wzroku na bardzo przyziemne kwestie. Nie wyrywaj się – tu nic więcej nie da się zrobić.
A Jezus dziś pokazuje Andrzejowi Apostołowi i wszystkim zainteresowanym, że granice nie istnieją. Dla Niego i dla tych, którzy Jego słuchają. A zatem „Andrzeju Ale” – panu już dziękujemy…
o. Michał Nowak OFM Conv
Source: czytanie