Rozważanie na poniedziałek, 9 czerwca 2025

Macierzyństwo Maryi i moje dziecięctwo
Na temat macierzyńskiej miłości Maryi do Jezusa i do Kościoła napisano już bardzo wiele. Natomiast, moim zdaniem, zbyt mało medytujemy nasze dziecięctwo w stosunku do niej. Jeśli pod krzyżem „uczeń, którego Jezus miłował” symbolizuje Kościół otrzymujący od Chrystusa Maryję, jako Matkę, to w konsekwencji muszę postawić sobie pytanie o to, jakim dzieckiem jestem dla Niej? A ponieważ Maryja jest obrazem macierzyńskiej miłości Kościoła, to Janowy opis śmierci Pana na krzyżu prowokuje kolejne pytanie o to, jak kocham moją Matkę, Kościół, która zrodziła mnie do życia wiecznego?
Odwołując się do obrazu relacji dziecko-matka, przez analogię możemy postawić sobie pytania o naszą miłość do Matki, posiłkując się obrazami miłości dziecka do swoich rodziców. Pierwszym obrazem jaki mi przychodzi na myśl to zbuntowani nastolatkowie, nieposłuszni rodzicom, którym wydaje się, że wszyscy inni rodzice są lepsi od ich rodziców. Ale mogą być inne analogie: wiek przekory, nieustannego mówienia „nie”, wiek głębokiego zrozumienia i więzi, moment dostrzegania mądrości życiowej albo wykorzystywanie macierzyńskich uczuć dla własnych korzyści i wygody. I wiele, wiele innych.
Autentyczna pobożność maryjna jest nierozerwalnie związana z Kościołem. Przebicie włócznią boku Chrystusa przywołuje dwa sakramenty macierzyńskiej miłości Kościoła: chrzest i Eucharystię, narodziny do życia wiecznego z wody i Ducha oraz pokarm Ciała i Krwi Zbawiciela na drodze do pełni tego życia w wieczności. Powierzenie uczniowi Matki dokonuje się w kontekście śmierci, całkowitego i definitywnego daru czynionego ze swego życia, która przypieczętowała to macierzyństwo trwające w Kościele i będące obrazem Kościoła.
ks. Maciej Warowny

Source: czytanie