Kazaniem na Górze Jezus pragnie obudzić w sercach swoich słuchaczy pragnienie sprawiedliwości nowej, większej od tej, którą ukazywali uczeni w Piśmie i faryzeusze (Mt 5, 20). Sprawiedliwość ta nie jest oparta na kazuistycznych rozważaniach, jaki czyn i w jakich okolicznościach jest dozwolony, a jaki jest niedopuszczalny, ale na poznaniu i zrozumieniu intencji własnego serca, aby w głębinach naszych myśli, pragnień, uczuć, ambicji i oczekiwań umieścić miłość, której jedynym źródłem jest Bóg. Rozważany fragment jest jednym z nieodzownych etapów poznania i formowania serca. Pytanie jest proste: według jakich kryteriów oceniam moich bliźnich i samego siebie? Jezus znając pogmatwane zakamarki naszych serc zdaje się mówić: „Przyjrzyj się temu, jak wielka jest różnica pomiędzy tym, czego oczekujesz od innych i od samego siebie”. Niestety miarą, jaką mierzymy innych są zazwyczaj nasze oczekiwania, aby nas dostrzegano, szanowano, słuchano. Nasze trudności i problemy winny być w centrum zainteresowania innych. Natomiast myśląc o swoich czynach i postawach używamy miary własnych intencji. W naszym przekonaniu zawsze są dobre i słuszne. A kiedy zastanawiamy się nad owocami postępowania, to innych oceniamy na podstawie skuteczności ich czynów, a kiedy nam samym nie udaje się czynić zamierzonego dobra, to usprawiedliwiamy się obiektywnymi trudnościami, złą wolą innych lub brakiem współpracy z ich strony.
Zrozumienie nowej sprawiedliwości, którą Jezus ogłasza powtarzając kilkakrotnie, słyszeliście, że powiedziano (…). A Ja wam powiadam …, domaga się szczególnego poznania własnego serca. Aby nie dopuścić się zabójstwa Jezus każe zatrzymać się na gniewie, by nie popaść w spiralę znieważania i pogardy wobec bliźnich. Dlatego konieczna jest świadomość swojego gniewu. Podobnie cudzołóstwo staje się grzesznym faktem z racji intencji spoglądania na drugą osobę. Jasnym staje się, że Jezus chce dla nas dojrzałego i odważnego poznania własnego serca, jego pragnień, obsesji, motywacji. Dopiero w takim kluczu zrozumiałym staje się zdanie o rzucaniu pereł przed świnie. Zdanie to stanowi integralną część rozważanego tekstu, niestety pominiętą w lekcjonarzu. Perły to poznanie samego siebie, to wrażliwość, która zatrzymuje się i potępia własną złość lub nieczyste spojrzenie. Psy i świnie to świat, który opiera swe działanie na przemocy i odrzuca taką wrażliwość serca. Skutki tego odrzucenia są przerażające. Od kilku tygodni (czerwiec 2025) Francja jest zbulwersowana zabójstwem dokonanym przez czternastolatka, który publicznie zasztyletował woźną w swoim gimnazjum. Jednak nie tylko ten fakt przeraża. Zabójstw dokonywanych przez nastolatków jest coraz więcej, a psychologowie w końcu obudzili się, aby ostrzegać, że brak wychowania w rodzinie prowokuje kompletny brak empatii i skrajną przemoc. To, co najbardziej bulwersuje w historii zabójcy woźnej to zupełny brak jakiejkolwiek skruchy i najmniejszych wyrzutów sumienia. Tak konkretnie wygląda zgniły owoc belki we własnym oku. Słowo, którym Jezus pragnie otworzyć wewnętrzny wzrok serca, jest użyteczne nie tylko dla dobra wierzących w Niego, dla Kościoła. Ono jest niezbędne dla każdego społeczeństwa, dla całej ludzkości.
ks. Maciej Warowny
Source: czytanie