Rozważanie na poniedziałek, 22 czerwca 2026

Jest jeden sąd, który w ewangeliach dokonuje się nad ludzkim grzechem, nad grzesznikiem i nad jego niewiernością wobec przymierza z Bogiem. Jest to sąd Krzyża. W wyniku tego procesu i następującego po nim wyroku sam Sędzia – Jezus Chrystus – przyjmuje na siebie wyrok skazujący za grzech. Sam Sędzia swoją śmiercią gładzi grzech świata a zmartwychwstając objawia wszystkim osądzonym, że są już wolni od obciążającej ich winy i wynikającej z niej kary.
Gdy czytam dzisiejszą ewangelię widzę jak mój Sędzia z trybunału Krzyża odczytuje wyrok o moim uniewinnieniu za cenę swojej Krwi. I dociera do mnie z całą siłą, że aby sądzić innych najpierw muszę zdobyć się na to, by przyjąć ciężar ich błędu i z nim stanąć przed Bogiem. Tylko gotowość na to, by „jedni drugich brzemiona nosić” uprawnia mnie do wypowiadania sądu, a jednocześnie prowokuje, by stanąć sercem u boku winnego jako jego brat i towarzysz drogi.
Jednocześnie widzę siebie jako osądzonego przez Chrystusa i wyzwolonego mocą Jego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania. Decyzja Jezusa, by umrzeć za mnie na Krzyżu odbiera mi prawo do podpisywania wyroków w sprawach braci i sióstr i w sprawach źdźbeł w ich oczach. Wiem, że moją belkę z oka wyjął Jezus i zaniósł ją na Golgotę. Ona stała się dla Pana źródłem Jego cierpień, co jednocześnie uwolniło moje oczy od ślepoty. Ta poprzeczna belka Krzyża, ilekroć na nią patrzę, ilekroć jej dotykam, zaprasza mnie, bym odmierzył bratu miarę miłości na wzór tej, z jaką potraktował mnie Chrystus.
ks. Adam Łuźniak

Source: czytanie