Tylko miłość leczy pragnienie zemsty
Chyba każdy, kto doświadczył upokorzenia, ośmieszenia lub pogardy od drugiego człowieka myśli o tym, jak efektownie odpłacić „pięknym za nadobne”. Upokorzenie, ośmieszenie i pogarda mają to do siebie, że zawsze są niesprawiedliwe w naszym odczuciu i potrafią boleć pomimo upływu wielu lat. Wieczorem nie dają zasnąć, w pracy nie pozwalają się skoncentrować, a sam widok osoby, która wyrządziła zło, potrafi na długi czas wyprowadzić z równowagi lub przynajmniej popsuć humor. Od kiedy istnieje człowiek tak się dzieje. W siódmym pokoleniu potomków Adama Lamek tak ogłasza swoją zasadę „odpłaty”: Nastawcie ucha na moje słowa: Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko – jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy! (Rdz 4, 23b-24) W epoce, kiedy relacje międzyludzkie rządziły się podobnymi zasadami, reguła „oko za oko” była wielkim postępem, bowiem domagała się kary proporcjonalnej do popełnianego zła. Rozważany fragment Ewangelii Mateusza stanowi jedną z sześciu tez wyjaśniających nową sprawiedliwość, którą Bóg chce ofiarować człowiekowi.
Kazanie na Górze ani nie znosi przykazań Starego Testamentu, ani ich nie podnosi do poziomu przekraczającego ludzkie siły. Jezus chce, aby Dekalog oparł się na znanym, lecz niemożliwym do zrealizowania wcześniej fundamencie. Motywacją dla przestrzegania przykazań ma się stać miłość do Boga, do siebie i do bliźniego. Będziesz miłował Pana, Boga swego (…) będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego nie jest przykazaniem „jednym z wielu”, nawet jeśli uznajemy je za najważniejsze. Ten nakaz jest jedyną prawdziwie skuteczną motywacją do przestrzegania całego Dekalogu z jego najdrobniejszymi niuansami. Miłość jest siłą sprawczą nowej, większej sprawiedliwości. Ani proporcjonalność kary, ani poprawne zachowywanie reguł życia społecznego przekazanych przez Prawo, nie są wystarczające, aby wejść do królestwa niebieskiego (Mt 5, 20). Nie stawiajcie oporu złemu – nie jest wezwaniem do perwersyjnego poddawania się przemocy bliźnich, ale jest otwarciem drogi do uzdrawiania ludzi zranionych złem i przemocą. Chrześcijanie mają być jak pielęgniarze, którzy według zaleceń lekarza – Chrystusa, zatroszczą się o chorych. Jednak bez więzi z Chrystusem, bez osobistego zakochania się w Nim, bez miłości Jego krzyża, taka misja przerasta nas. Tylko Jego łaska może w nas obudzić tak wielką miłość do Niego i do braci, że nadstawienie drugiego policzka nie stanie się aktem auto-perwersji, ale znakiem miłości leczącej przemoc ludzkiego serca.
ks. Maciej Warowny
Source: czytanie