Dyskretnie zauważoną choć nie nazwaną z imienia, ale kluczową dla dzisiejszego fragmentu Postacią jest Ten, który posłał Jezusa – Ojciec. Przyjąć Go, spotkać Go i poznać jest źródłem szczęścia dla każdego z ludzi, bo jest to tęsknota wpisana w serce każdego człowieka. On posyła Jezusa i On staje się obecny w życiu tych, którzy przyjmą uczniów, gdy ci zaczną głosić ewangelię. Jednak droga do spotkania z Ojcem jest długa i trudna. Przede wszystkim prowadzi przez wiele napięć, których sercem będzie odrzucenie Jezusa przez swoich i cały niepokój, jaki wywoła głoszona przez Niego Prawda.
Ewangelia Jezusa jest obosiecznym mieczem, który oddziela prawdę od fałszu, dobro od zła, światło od ciemności. Jej pojawienie się, jej głoszenie prowadzi do „poróżnienia” nawet w gronie najbliższych. I w tym znaczeniu Jezusa są godni tylko ci, którzy trwają przy prawdzie Ewangelii niezależnie od wszelkich przeciwności. Kto rezygnuje z trwania w Jezusowym nauczaniu, kto odchodzi od Jezusa „dla świętego spokoju”, by nie budzić niezadowolenia ojca, matki, syna, czy córki, traci swoje życie.
Ojciec w niebie jest źródłem życia. Tylko On może dać życie i tylko dzięki Niemu można je odzyskać. Jezusowe Zmartwychwstanie jest znakiem i gwarancją tego, że idąc za Jezusem i niosąc krzyż wraz z Nim, że przyjmując Jego Ewangelię i żyjąc nią mimo niezadowolenia nawet najbliższych ostatecznie odziedziczymy życie.
Tracić życie z powodu Jezusa to zgodzić się na stosowanie duchowości „Ośmiu Błogosławieństw” w drobnych szczegółach życia. Zgoda na to, że będziemy łagodni mimo wszystko, miłosierni i spragnieni sprawiedliwości, a mimo to miłosierni i zachowujący czyste serce. Jest to sposób na przyjęcie Jezusa i ścieżka prowadząca do relacji z Ojcem, który Go posłał. Tracić w ten sposób można tylko mając zakorzenioną w sercu wiarę, że ostatnie słowo należy do Ojca, który zatroszczy się o to, że nie utracimy naszej zapłaty.
ks. Adam Łuźniak
Source: czytanie