Rzeczywiście trudno o zgodność we wzajemnych uczuciach między światem i chrześcijanami. Zwykle cieszą nas odmienne rzeczy, a smucą zupełnie inne. To, co dla świata jest triumfem ludzkiej myśli i kolejnym dowodem niezależności, dla chrześcijan najczęściej jest tylko kolejnym piętrem Wieży Babel, która ostatecznie będzie musiała runąć, bo Bóg nie dozwoli z siebie szydzić (Ga 6,8). To zaś, co cieszy chrześcijan, jest najczęściej dla świata kompletnie niezrozumiałe i jeśli nie agresję, to rodzi co najmniej obojętność.
Ale to pewnie różnice nie do uniknięcia. Tymczasem Pan mówi – pocieszenie we mnie, w moim przyjściu, w mojej obecności. Nic was nie złamie, jeśli będziecie trwać przy mnie i ufać mojemu słowu.
Wszystko jest kwestią wewnętrznego wyboru, nie zewnętrznych okoliczności. Bo przyczyna naszej ostatecznej radości nie tkwi na zewnątrz nas. Ale może warto rozpocząć od pamięci o tym, że chmury nie gaszą słońca. Ono nadal za nimi jest i działa. A przyjdzie czas, że chmury się rozproszą i znów zobaczymy je w pełnym blasku. Bóg jest bowiem wierny swoim obietnicom.
o. Michał Nowak OFM Conv
Source: czytanie