A gdyby czytać poszczególne wskazania Jezusa bez kontekstu? Dziś dowiedzielibyśmy się, że pod żadnym pozorem nie należy opowiadać światu, że On jest Mesjaszem. Surowo im zabronił i napomniał ich. To nie jakaś delikatna zachęta albo opcjonalna propozycja, ale wyrażony z całym zdecydowaniem zakaz. Dlaczego Jezus tak mówi? Bo ich pojęcie Mesjasza jest wciąż niepełne. Być może nieco właściwsze niż wielu przypadkowych słuchaczy Jezusa, ale jednak nadal skażone triumfalizmem i wizją polityczno-militarną. Nie widzą jeszcze w tej układance zasadniczego puzzla, który zmieni mocno powstający właśnie obraz. Obraz, który musi być prawdziwy, żeby mógł być przekazywany. Żeby prowadził do zbawienia…
Pamiętam sprzed lat lokalnego łobuza, który po którymś pobycie w więzieniu przystał do pewnej sekty. Wielu starszych ludzi w moim miasteczku mówiło – dobrze, przynajmniej przestał kraść i nękać innych. Tak wówczas, jak i dziś nie mogłem się nadziwić… Nie chodziło o dobro tego człowieka, tylko o nasze poczucie bezpieczeństwa. Bo dzięki jego „nawróceniu” nam żyje się spokojniej. Nikt nie myślał o jego zbawieniu, o prawdzie, o rzeczywistym spotkaniu z Bogiem.
Fałszywe obrazy Jezusa są niebezpieczne, bo zatrzymują w drodze, prowadzą do nieprawdziwych interpretacji słów i czynów Mistrza i ostatecznie nie służą zbawieniu człowieka. Dlatego nie należy ich głosić ani tym bardziej ich przyjmować. I dlatego jest Urząd Nauczycielski Kościoła, który aprobuje czyjeś nauczanie (zwłaszcza jeśli budzi ono wątpliwości), albo nie, konfrontując je z oryginałem i, bywa, kończąc dyskusję. Roma locuta, causa finita (Rzym się wypowiedział, sprawa zakończona). O tym powinien pamiętać każdy z nas, a zwłaszcza ci, którzy mają pokusę opowiadania światu o „swoim” Jezusie. Jeśli to nie jest Jezus Ewangelii (ale ekstra, super, nowocześnie, ekstremalnie, zupełnie inaczej odkryty i przedstawiony), jeśli to nie Mesjasz Ukrzyżowany i Zmartwychwstały, to chyba szkoda czasu…
o. Michał Nowak OFM Conv
Source: czytanie