Proszę księdza, ja nigdzie nie chodzę, więc nie grzeszę… Oj, zgrzeszyć można również nie mając obu nóg. Bo nienawidzić można i z fotela… Ale ja? Nienawiść? Nigdy!!! To i pytanie o wrogów nie ma sensu, bo przecież „ja z nikim się nie kłócę, nie mam żadnych wrogów”. A okazuje się, że wystarczy zobaczyć na ekranie tę czy inną twarz polityka i kończy się ta baśniowa historia o niegrzeszeniu. A wystarczy popatrzeć na swoją rodzinę i nagle okazuje się, że są tacy, których „utopilibyśmy w łyżce wody”. Ale przecież mamy powody, prawda? Gdyby ksiądz wiedział, co on mi zrobił… A gdybyś ty wiedział, co sam sobie robisz nienawidząc. Żyć w niewoli? Truć swoją duszę? Każdego dnia, ciągle na nowo?
Dziś Pan mówi o innej odsłonie nienawiści. Tej całkiem niezasłużonej, związanej z przynależnością do Niego. Będą was nienawidzić z powodu mojego imienia… Trawestując nieco słowa Jezusa zaryzykowałbym formułę – a wy przestańcie nienawidzić. Z tego samego powodu. Z powodu mojego imienia, które gości na waszych katolickich ustach pomiędzy przekleństwami, bluźnierstwami i wyzwiskami. Przestańcie nienawidzić! Bo zgubicie Boga…
o. Michał Nowak OFM Conv
Source: czytanie