Rozważanie na piątek, 20 lutego 2026

To chyba jakieś nieporozumienie… Pada pytanie o post, a Jezus odpowiada o… smutku. Jak bardzo nie lubimy tego uczucia! Najchętniej wyeliminowalibyśmy je z naszego życia. I wydaje się, że jesteśmy na najlepszej drodze. W telewizji, na każdym kanale, bawią nas kabarety; narodowa rozrywka to grillowanie w każdej wolnej chwili, a dyskoteka czy wesele w piątek nie prowokuje najmniejszego dylematu moralnego. A mówię przecież o katolikach, a nie o „narodzie, ludzkości czy wszystkich”.
I to samo w sobie jest… przeraźliwie smutne. Zatraciliśmy miarę rzeczy, nie potrafimy chyba wyjrzeć poza swój własny komfort. A tego ma nas nauczyć post… Po pierwsze przypomina nam, że może być zupełnie inaczej niż jest dziś – możemy już jutro nie móc zaspokoić naszych podstawowych potrzeb. Po drugie, ma nas skonfrontować z naszym własnym grzechem, który jest… zasmucający. O nim też skutecznie zapominamy. A smutek ma swoją rolę, o której przypomina święty Paweł – 8 A chociaż może i zasmuciłem was moim listem, to nie żałuję tego; nawet zresztą gdybym i żałował, widząc, że list ów napełnił was na pewien czas smutkiem, 9 to teraz raduję się – nie dlatego, żeście się zasmucili, ale żeście się zasmucili ku nawróceniu. Zasmuciliście się bowiem po Bożemu, tak iż nie ponieśliście przez nas żadnej szkody. 10 Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu, którego się [potem] nie żałuje, smutek zaś tego świata sprawia śmierć. 11 To bowiem, że zasmuciliście się po Bożemu – jakąż wzbudziło w was gorliwość, obronę, oburzenie, bojaźń, tęsknotę, zapał i potrzebę wymierzenia kary! We wszystkim okazaliście się bez nagany. 2Kor 7, 8-11.
Dziś wyruszy pierwsza wielkopostna Droga Krzyżowa – ona rodzi głęboki smutek, którego nie pokonają żartobliwe programy telewizyjne, grillowane kiełbaski czy podrygiwanie w rytm muzyki. To smutek, którego nie trzeba się bać. Zbawczy smutek…
o. Michał Nowak OFM Conv

Source: czytanie