A co ty byś zaproponował? – zdaje się mówić Jezus. Filipie, gdzie kupimy? Nie wystarczy grosza – odpowiada Filip. W jakimś jasnym przebłysku Andrzej zgłasza niewielkie zasoby – ale przecież to nie wystarczy. Generalnie beznadzieja… Zawsze mamy za mało, zbyt skromnie, niewystarczająco…
Ubolewamy nad kryzysem w progu sklepu na L tudzież sklepu na B – jeden wózek z żywnością pchając przed sobą, a drugi ciągnąc za plecami. Idziemy w gości, a gospodyni zapewnia nas, że „to tak skromnie, bo nie bardzo miała czas” – kiedy stoły się wprost uginają i nie wiadomo za co chwycić w pierwszej kolejności. Coś tam uda się zamrozić, ale tak wiele Bożych darów wyląduje na śmietniku. A my znów w piątek przed niedzielą zanucimy „kup więcej, kup więcej” – wszak przed nami jeden dzień, w którym sklepy będą zamknięte. Istnieje realna szansa, że pomrzemy…
Wielu z nas powtarza ze smutkiem – czy musimy doświadczyć głodu, żeby znów się nauczyć? Dodajemy zwykle – Boże uchowaj… A jednak proporcje wciąż mamy rozchwiane. Wszędzie nadmiar i przesyt. Straciliśmy chyba zdolność do samowychowania…
A Jezus po raz kolejny zapewnia nas – zaspokoję wszystkie wasze potrzeby. POTRZEBY, nie kaprysy…
o. Michał Nowak OFM Conv
Source: czytanie