Pamiętam pierwszy dzień skupienia, który dawno temu prowadziłem dla sióstr zakonnych. Jako nieopierzony neoprezbiter, kilka miesięcy po przyjęciu święceń. Zaplanowałem sobie ambitny temat – przyjaźń między konsekrowanymi – mężczyzną i kobietą. Dziś uśmiecham się zażenowany, ale wtedy wydawało mi się, że dużo wiem. Wszedłem do kaplicy pewnego dużego domu zakonnego i przeżyłem wstrząs. Większość słuchaczek bowiem przekroczyła już siedemdziesiąty rok życia, co sprawiło, że pochrapywały w ławkach, ale cichutko, z szacunkiem, żeby nie przeszkadzać rekolekcjoniście.
Piszę o tym dziś, kiedy słuchamy o jakimś emocjonalnym i seksualnym nieporządku wśród księży. Niektórzy z nas nie potrafią, już nie tylko się przyjaźnić, ale nawet posługiwać kobietom w spowiedzi czy kierownictwie duchowym. I oczywiście przy zachowaniu właściwej skali, wszak nie jest to zjawisko powszechne – konfrontuję to z dzisiejszym słowem.
Sam Pan, jak i Jego uczniowie, potrafią z czystym sercem traktować starsze kobiety jak matki, młodsze jak siostry (co później podkreśla św. Paweł w 1Tm 5,2). Potrafią budować relacje, cieszyć się sobą nawzajem, korzystać z wzajemnej pomocy, być wiernymi swoim życiowym wyborom.
I może tu jest przysłowiowy pies pogrzebany. Jesteś księdzem, to nim bądź zawsze i na zawsze, jesteś mężem, to nie dopuszczaj żadnej innej opcji, jesteś kobietą, żoną, matką, siostrą zakonną, to zawsze miej przed oczami swoją godność. Nie szukaj wymówek i usprawiedliwień. Jeśli poważnie traktujesz Jezusa, to poważnie traktuj również siebie, swoje decyzje, raz dane słowo. I ciesz się wolnością w wyborze, którego dokonałeś/łaś. W wyborze, który zakłada również rezygnację ze wszystkiego, czego się nie wybrało. Rezygnację, a nie opcję skrywaną w szafie z metką – cóż, kto tam wie, co jeszcze się zdarzy…
o. Michał Nowak OFM Conv
Source: czytanie