W zeszłym tygodniu uczestniczyłem w Kapitule Duchowej mojej prowincji zakonnej. Jeden z prelegentów, o. prof. Kijas, mówił nam o świętym Franciszku, jako o głosicielu Ewangelii, który nie miał ambicji nikogo nawracać. Sam zachwycony Bogiem, głosił Zachwycającego. Franciszkanin zatem opowiada całym sobą o pięknie Boga…
Ale czy tylko franciszkanin? Czy nie każdy, którego oko jest zdrowe? Wszak jeśli patrzę na Boga czystym wzrokiem, kiedy widzę Urzekającego, który rodzi fascynację i entuzjazm, to czy mogę to zachować dla siebie? Ba, czy mogę wówczas widzieć świat jako miejsce złe, koślawe i przeklęte? No chyba jednak nie… Wszak świat został uczyniony rękami Najpiękniejszego.
I może to jest jakiś sposób na terror negatywizmu, który rozciąga swoje panowanie nad kolejnymi obszarami naszego życia. Wszystko źle, wszędzie zło, ratuj się, kto może… Oczy zaciemnione katastrofizmem, nierozwiązywalnymi problemami, pychą i głupotą, nie potrafią dostrzec ukrytego za nimi Wszechmocnego, którego piękno zbawi świat.
Zbyt wzniosłe? Przesadnie uduchowione? Odrealnione? Spróbuj uwierzyć, że twój skarb naprawdę nie znajduje się na tym świecie (owszem, niestety wciąż słabym, kruchym i niedoskonałym). Zacznij go szukać tak na poważnie. A okaże się, że mnóstwo „problemów”, którymi żyjesz w codzienności, nie jest absolutnie tego warte. Pojaśnieje ci w oczach I zobaczysz… Piękno Przychodzącego!!!
o. Michał Nowak OFM Conv
Source: czytanie