Rozważanie na piątek, 14 listopada 2025

A pamiętacie przypowieść o uczcie weselnej? Przyjdźcie, już wszystko gotowe… Ale pole, woły, żona… Miej nas za usprawiedliwionych. Przecież to są ważne sprawy. Może codzienne, ale nie możemy ich ot tak zostawić. Są dla nas zbyt atrakcyjne. Uczta nie uczta…
Naprawdę wydaje się wam, że nie istnieje nic, co mogłoby was oderwać od tych strasznie ważnych spraw? Istnieje całe mnóstwo takich rzeczy. Zawały, wypadki drogowe, bankructwa, zdrady, kradzieże i mnóstwo innych, które wywracają wasze życie do góry nogami. Co wówczas?
Gdzie jest Bóg??? Jak On może pozwalać na takie bolesne doświadczenia??? Zdumiewające, że wielu z nas znajduje drogę do Boga tylko wówczas, kiedy nosi w sobie gwałtowne pretensje. Wtedy mówimy długo i soczyście. W innych sytuacjach poświęcamy Mu 2 minuty 30 sekund dziennie na wierszowany pacierz, czasem 45 minut w niedzielę (to dla wielu szczyt gorliwości) no i może 26 minut dziennie na omówienie bieżącej sytuacji Kościoła w świecie (rzecz jasna omówienie krytyczne z wieloma rozmówcami).
Przesadzam? Oczywiście, że tak… A może jednak nie? Jezus dziś zdaje się potwierdzać kompletną niefrasobliwość wielu, którzy doznają potężnego wstrząsu w chwili załamania się ich życiowych celów, które okażą się kruche i przemijające. Kres zweryfikuje wszystko. W życie nie da się bawić w nieskończoność. Przychodzi chwila, w której Bóg mówi „sprawdzam”. To Jego prawo, które nie jest zależne od ludzkiej wiary i demokratycznych ocen ziemskiej społeczności. Zaskoczenie? Ale dlaczego? Przecież mówi o tym tak wiele razy… Może więc już czas zacząć słuchać, przejmować się i zrezygnować z „pluszowego Jezusa”.
o. Michał Nowak OFM Conv

Source: czytanie