Rozważanie na piątek, 12 czerwca 2026

Serce Jezusa, przybytku Najwyższego… Serce Jezusa, świątynio Boga… Jezu cichy i pokornego serca… Powtarzamy te słowa przez cały czerwiec, a dziś, w tę uroczystość, brzmią one szczególnie wyraźnie. I myślę sobie, że nie może nam umknąć ten wymiar bliskości, którą ofiaruje nam sam Pan. Otworzyć przed kimś serce, to dać mu wgląd w siebie, zaprosić do swojego świata, odsłonić najgłębsze obszary życia…
W zeszłym tygodniu głosiłem rekolekcje u Białej Pani z Doncaster, w cudownym, brytyjskim, maryjnym sanktuarium. W niedzielny poranek byliśmy po Mszy świętej świadkami niecodziennej sytuacji. Garry (a imię jego oznacza „dzielny osłaniacz”) zaprosił Joannę (a imię jej oznacza „Jahwe jest łaskawy”) przed tabernakulum i wobec Jezusa i części pozostałej w kościele wspólnoty wierzących, poprosił ją o rękę. Oboje nie są już młodzieniaszkami. Joanna doprowadziła go do Kościoła i do chrztu. On chce iść z nią dalej po tej Drodze, ku Prawdzie i Życiu. Euforia, oklaski, łzy wzruszenia we wspólnocie, gdzie oboje są bardzo lubiani, we wspólnocie, która potrafi ucieszyć się szczęściem drugiego, która zna źródło Prawdziwej Miłości.
Oto obrazek z Kościoła zanurzonego w Sercu Jezusa, Kościoła, który pragnie przeżywać swoje tu i teraz w obecności Jezusa, dla którego nie ma spraw błahych i nieistotnych, a w Jego Sercu jest miejsce dla każdego i wszystkich.
A jeśli ktoś właśnie zgorszył się oklaskami w kościele, to nieśmiało zasugeruję, że Pan Jezus na weselu w Kanie… Aaaaa… No tak. Tam nie było Najświętszego Sakramentu. A u nas był. Jezus. W Najświętszym Sakramencie. I wierzcie czy nie, ale moje franciszkańskie serce dostrzegło szeroki uśmiech radości na Jego Przenajświętszej Twarzy.
o. Michał Nowak OFM Conv

Source: czytanie