Jezus pielgrzym, jest w drodze ku Jerozolimie. Zapewne wraz z innymi śpiewa pieśni stopni, zwane też pieśniami wstępowań. Psalmy od 120 do 133, wśród których jest też Psalm De profundis – z otchłani, “Z głębokości wołam do Ciebie Panie, Panie wysłuchaj głosu mego”.
Na tej drodze Jezusowi zadawane są pytania, zapewne także to dotyczące największego, najważniejszego przykazania.
Będziesz miłował, ale nie byle jak, tylko całym sercem, całą duszą, całym umysłem. Będziesz miłował Boga i bliźniego swojego jak siebie samego.
I kolejne pytanie, kto jest moim bliźnim?
Jezus udziela odpowiedzi niezwykłej, którą „ubiera” w przypowieść.
Oto idziemy do Jerozolimy i chcemy spotkać dobrego Samarytanina. Można powiedzieć, że ten, który schodzi z Jerozolimy do Jerycha jest poraniony. Różnica poziomów między Jerychem, a Jerozolimą to 850 m przy odległości około 35 km.
Ten, który wstępuje do świętego miasta musi się natrudzić, ale ten który idzie z Jerozolimy w kierunku Jerycha, symbolizuje tych, którzy staczają się w dół. Ten człowiek, opuszczający święte miasto stacza się i zostaje napadnięty. Obojętnie wobec niego przechodzą ci, którzy też schodzą z Jerozolimy – kapłan i lewita. Oni pracowali cały dzień, są już po służbie i dodatkowo mogliby narazić się na zaciągnięcie nieczystości rytualnej przez kontakt z krwią obcego. Tego bardzo nie chcą, więc przechodzą na drugą stronę.
Także nam potrzeba tego przykładu dobrego Samarytanina, żeby nie być obojętnym, nie bać się wchodzić w relacje z drugim człowiekiem, a nawet dotknąć jego ran i pospieszyć mu z pomocą.
Samarytanin do opatrzenia pobitego używa wina i oliwy. Wino dezynfekuje, oliwa uśmierza ból, te środki Kościół używa przy udzielaniu sakramentów. Wino – Eucharystia, oliwa – chrzt, bierzmowanie, sakrament chorych, sakrament święceń.
Potrzeba nam odczytać znaki. Dwa denary, jak dwa przykazania. Znak gospody – Kościoła, który istotnie w czasie duchowej walki jest jak szpital na linii frontu. Zadanie Kościoła to opatrywanie ran, działanie i odkrywanie Bożej opatrzności, która przychodzi nam z pomocą.
Warto byłoby sobie wyobrazić tę scenę, tę przypowieść, którą Jezus opowiada, by odpowiedzieć przede wszystkim sobie samemu na to pytanie kto jest moim bliźnim?. A drugie pytanie – jaką rolę dzisiaj odgrywam w życiu? Kim jestem, czy kapłanem lub lewitą, który przechodzi obojętnie? Czy człowiekiem, który stacza się w dół, jest napadnięty, zostawiony, opuszczony, zdradzony? Czy mam w sobie odwagę dobrego Samarytanina, który przekracza wiele granic, także tych mentalnych? Świat Żydów i Samarytan to praktycznie świat ognia i wody, wojny w codzienności. Potrzeba nam przekraczać, pokonywać wszelkie mury wrogości i uprzedzeń, by stawać się dobrymi Samarytaninami na drogach innych ludzi .
ks. Wenancjusz Zmuda
Source: czytanie