Chrześcijanin to człowiek błogosławieństw.
Wczytując się w początek kazania na górze, trzeba nam dostrzec, zobaczyć Jezusa, który jest jak nowy Mojżesz.
Ewangelia Mateusza, kierowana głównie do Żydów, zwana jest również Pięcioksięgiem, bo mamy pięć wielkich mów Jezusa.
Zaczynamy słuchać tej pierwszej.
Jezus głosi nowe prawo, głosi błogosławieństwa. Maluje w ten sposób niezwykły obraz samego siebie, bo On jest tym, który w sposób doskonały realizuje to słowo. On, który jest całkowicie u Ojca, który jest cichego i pokornego serca, którego to serce jest czyste, którego serce jest miłosierne. Serce to jest w stanie znieść prześladowania. Właśnie to serce ukazuje nam wielką miłość Boga do człowieka.
Warto popatrzeć na te błogosławieństwa i poszukać słowa dla siebie: którego błogosławieństwa na dzisiaj najbardziej potrzebuję?
I przy tym wszystkim trzeba nam sobie zadać pytanie: czego na moich ustach i w moim sercu jest więcej – błogosławieństwa czy tego drugiego? A to drugie to przekleństwo, a przekleństwo to przekreślanie swojego życia.
Błogosławieństwa dotykają spraw ludzkich, dotykają naszej codzienności.
Słowo pragnie nas prowadzić. Dajmy się Jemu prowadzić, dajmy się prowadzić Jezusowi, Dobremu Pasterzowi.
ks. Wenancjusz Zmuda
Source: czytanie