„Do Jezusa przybliżali się wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać”.
Bo Jezus nie wytykał palcem, nie wypominał im ich grzechów. Nie obnażał złośliwie i z chorą satysfakcją ich grzesznych postępków. Nie oceniał, nie szufladkował. Nie odrzucał dając do zrozumienia, że są niemile widziani, niewygodni, nieproszeni, że są produktem odpadowym. Przeklęci i potępieni. Jezus tego nigdy nie robił, nie robi i nigdy nie będzie robił. On przyjmował i nadal przyjmuje grzeszników. Jada z nimi. Do nich się garnie. Bo nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. On przyszedł i nieustannie przychodzi szukać grzeszników, tych zagubionych, pogubionych, poranionych, słabych i wymęczonych. On szuka… ciebie, szuka mnie. Dla nas przyszedł. Do nas przychodzi. I tak, jak wówczas mówi teraz nam, że mamy Ojca. Nie pana, nie sędziego, ale Ojca, który kocha, rozumie, szuka, czeka, tęskni, wychodzi naprzeciw, obejmuje, przytula, przebacza, przywraca godność dziecka.
Oni tak chętnie Go słuchali.
A ty…?
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Source: czytanie