Imię Łazarz znaczy „Bóg pomógł”. Choć czytając tę historię, myśląc o nędznym życiu Łazarza, żebraka, widząc jego poniżenie, cierpienie, pogardę, która na niego spadła… trudno jest dopatrzyć się w tym Bożej pomocy. Wydaje się raczej, że Bóg zapomniał, że się nie zajął, nie zatroszczył, że zostawił. Ile takich osób zranionych, przekonanych, że Bóg się nimi nigdy nie zajął, że zapomniał!? Może to właśnie ty jesteś w takim doświadczeniu? Bóg cię zawiódł i już Mu nie ufasz…
Dla mnie kluczem do odczytania tej historii są… psy…, które przychodzą i liżą rany Łazarza. Te psy, które przynoszą ulgę w cierpieniu, które przychodzą, żeby być z nim, z tym odrzuconym, pogardzanym, cierpiącym. Łagodzą ból naturalnym lekarstwem swojej śliny. A ślina to pocałunek, to słowo. Psy, które są blisko, które całują rany, niosą słowo pocieszenia, słowo wyznania miłości Boga. Prawdziwi chrześcijanie posłani przez Boga. Ile takich psów pojawiło się w twoim życiu? Ile teraz cię otacza…?
Jaka jest podstawowa i najważniejsza różnica między bogaczem (który nie ma imienia), a Łazarzem? – Bogacz jest pełen i ma wszystkiego po dziurki w nosie. W nim nie ma już miejsca na nic, tak jest nasycony. Nie ma miejsca na współczucie, na wiarę, na miłość, na zatroskanie. Nie ma miejsca na… pragnienie.
Za to Łazarz… pragnie. W jego pustce rodzi się gwałtowna potrzeba. Ogromne, żywe, płonące PRAGNIENIE. Bójmy się nadmiernego dobrobytu! Lękajmy się posiadania ponad miarę! Bójmy się wypchanych brzuchów!! Bójmy się…! Pragnienie rodzi się i istnieje tylko w braku. Bóg trzyma nas zawsze w jakimś braku, w pewnej niewygodzie. On pragnie, żebyśmy pragnęli…
Zły duch chce nas napełnić, nasycić szybko, gwałtownie. Chce ugasić, stłumić i stłamsić w nas pragnienie. On pragnie, żebyśmy nie pragnęli.
Co wybierasz…?
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Source: czytanie