Łowić ludzi… O co chodzi i… jak się to robi?
Przede wszystkim trzeba dać się złowić. Trzeba przeżyć doświadczenie bycia złowionym. Czyli…? Trzeba doświadczyć śmierci, która wiedzie do życia. Kiedy łowi się ryby, wyciąga się je siecią z wody, z ich świata, z ich naturalnego środowiska, w którym ryby czują się jak… ryba w wodzie… gdzie mogą swobodnie oddychać. Wyciągnięte z wody ryby umierają.
Wody, w rozumieniu biblijnym, są miejscem zła, domem demonów. Łowić ludzi, to wyrywać ich z sideł grzechu, z głębokości wód, z zimna, z ciemności, ze śmierci. Człowiek wyrwany nagle z grzechu czuje, że umiera. Bo grzech jest pewną strukturą, która uzależnia, przyzwyczaja. Nagłe pozbawienie możliwości, przyjemności, wyrwanie z utartych postaw, poruszeń, sprawia, że człowiek ma wrażenie, że umiera. Dusi się. Brak mu tchu.
Ale ta śmierć, śmierć dla grzechu, uśmiercenie starego człowieka jest konieczne, żeby narodził się człowiek nowy. Ta śmierć jest dla życia!
Piotr doświadczył tego umierania, kiedy zobaczył swoją grzeszność. Padł na kolana przed Jezusem z tym przejmującym jękiem duszy: „Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym”. Jezus powiedział mu tylko: „Nie bój się”, to znaczy nie uciekaj od tego doświadczenia. Umieraj Piotrze, umieraj dla grzechu. To da ci siłę, mądrość i pragnienie łowienia ludzi. Żeby oni też nauczyli się umierać, żeby żyć. Historia Piotra to historia nieustannego umierania dla grzechu.
A twoja…?
Drogi Bracie, droga Siostro… umieraj, umieraj dla grzechu, żeby żyć!
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Source: czytanie