„Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość”.
W naszym życiu duchowym przeplatają się nieustannie dwa główne doświadczenia, które św. Ignacy z Loyoli nazywał czasem pociechy i czasem utrapienia.
Czas pociechy jest wówczas, kiedy wszystko jest łatwe i proste. Bóg jest bliski i Jego obecność jest oczywista. Modlitwa wypływa z serca, jest głęboko i niezwykle intensywnie przeżywana. Wszystko jest tak bardzo wyraźnie odczuwalne… Piękny czas, za którym każdy tęskni, którego każdy pragnie i, który, utożsamiany jest z tym jedynym i właściwym doświadczeniem Boga.
Ale jest też czas utrapienia, kiedy znika to wszystko, co dzieje się kiedy jest pociecha. Znikają doznania, łatwość i swoboda. Modlitwa staje się trudna, nudna i siermiężna. Wydaje się stratą czasu. Zanika poczucie obecności Boga. Tworzy się pustka, posucha, pustynia. Trudny czas. Czas niechciany choć… najważniejszy w życiu duchowym, w duchowym wzrastaniu…!!! Bo czas pociechy, czas łatwy w przeżywaniu, czas pełen doznań niesie z sobą bardzo mocne niebezpieczeństwo przywiązania się do darów, do przeżyć, do doznań i… poprzestania na nich. Czuję i czuję się świetnie! Nie trzeba mi nic więcej!
Tak, tylko to… koniec wzrastania…
Natomiast czas utrapienia, posuchy duchowej, odarcia z doznań, z darów, czas oczywiście niełatwy i niewygodny, daje jednak prawdziwą możliwość przylgnięcia do Dawcy darów i wzrostu w relacji z Nim.
Nic tak nie rozwija człowieka jak utrudzenie, odarcie, ogołocenie.
Pragnienie rodzi się tylko w braku. A Bóg pragnie, abyś Go pragnął.
Każdy czas utrapienia nie jest błędem do odrzucenia, ale darem do przeżycia…
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Source: czytanie