Dziwne to… Przyjdźcie do Mnie wszyscy utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię, czyli umocnię. Jak? A tak, że nałożę na was jarzmo i obarczę brzemieniem… Hm…Coś chyba nie tak. Chcesz mnie umocnić czy dobić? Unieść, czy zmieszać z błotem? Nie rozumiem!
Bo faktycznie nie chodzi o rozumienie. Chodzi o to, żeby iść do Jezusa z prawdą swojego życia, z tym wszystkim, co jest twoim utrudzeniem i obciążeniem. Iść do niego z każdym zniechęceniem, bólem, zawodem, troską, zniechęceniem. Z każdą frustracją, niezrozumieniem, wypaleniem. Z każdym depresyjnym stanem, z ciemną nocą niewiary, z brakiem poczucia Jego obecności. Iść do Niego z każdą nędzą, poranieniem, z każdym grzechem, nawet tak strasznie widocznym jak szkarłat. Iść do Niego z tym wszystkim, z całym tym okrutnym ciężarem, z tym czego kompletnie nie rozumiesz i… zrzucić to wszystko na Niego. Jezus chce to wziąć, chce ci to odebrać, bo Jemu naprawdę na tobie zależy (por. 1 P 5, 7). I w zamian chce dać tobie swoje jarzmo, które jest słodkie. Chce obarczyć ciebie swoim brzemieniem, które jest lekkie. Kiedy podejmiesz wraz z Nim te lekkie i słodkie ciężary wówczas znajdziesz ukojenie dla twojej wymęczonej duszy. Będziesz z Nim, obarczonym twoimi ciężarami, niósł Jego słodkie poddanie się woli Ojca i lekki ciężar Jego miłości do człowieka. Każdego człowieka.
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Source: czytanie