Rozważanie na piątek, 24 października 2025

Wydorośleliśmy… Nie palimy świec w oknach podczas burzy, bo przecież zjawiska pogodowe nie mają nic wspólnego z duchowością. Apokalipsa? Eeeee.. Plecak ewakuacyjny, może schron na podwórku (jeśli ktoś zamożniejszy), radio na korbkę i jakoś damy radę. Kłopoty małżeńskie? Terapeuta psycholog, albo sąd i dzieci u mnie w środy i soboty. Wojna? Na szczęście jest jeden polityk na świecie, który kończy nawet te, które się jeszcze nie zaczęły. Radzimy sobie…
Znaki? Znaki czego? Jakie znaki? Tak już po prostu jest, nie ma co szukać jakiegoś „piątego dna”. Kolan nie zginamy, bo nie ma czasu – trzeba biec… Dokąd? To nie ma znaczenia. Biegnijmy. Rąk nie składamy, bo nie ma czasu. Trzeba robić… Co? Nie ważne. Róbmy. I w żadnym wypadku nie wolno nam wyłączyć „niebiańskiego przekazu” – im więcej cali na ścianie, tym wyraźniej widać. Co? Wszystko…
Powierzchowność, płycizna, brak rozeznania, głębszego namysłu, nieumiejętność odczytywania znaków, ba, niezdolność do ich widzenia. A zegar tyka. A życie mija. A dusza nieśmiertelna kołacze się w ciele. Jeszcze całkiem nie zginęła…
o. Michał Nowak OFM Conv

Source: czytanie