Rozważanie na środę, 3 września 2025

Jezus jest w swojej misji. Tyle się dzieje. Tylu cierpiących, dotkniętych przeróżnymi chorobami. Tłumy, które się cisną. Każdy chce dotrzeć do Jezusa. Każdy domaga się Jego uwagi. Wszyscy Go szukają. Są też opętani i złe duchy, które krzyczą.
W tym wszystkim, w tym natłoku i nawale spraw, Jezus… idzie na pustynię.
Wyjść na pustynię. Uczyć się tej drogi tak, aby przemierzać ją każdego dnia.
Po hebrajsku pustynia to midbar co dosłownie oznacza „miejsce słowa” lub „miejsce mówienia”, od hebrajskiego czasownika dabar – mówić. Pustynia nie jest miejscem „pustym”, ale miejscem słowa, miejscem, w którym słowo wybrzmiewa, w którym Bóg mówi. To miejsce zasłuchania, w którym rodzi się coraz większa tęsknota i pragnienie bliskości Boga. Pustynia to przestrzeń ciszy, odarcia, skupienia. To samotność, która nie jest osamotnieniem, lecz coraz głębszą więzią, bliskością, intymnością. Bóg mówi w ciszy. W ciszy…
Masz swoje „miejsce słowa”? Znasz do niego drogę?
Wiesz, Bóg jest przecudownym Pragnieniem Spotkania.
Spotkania z tobą…
Jednocześnie pustynia może być obrazem naszych ludzkich i duchowych spustoszeń, pustek, kryzysów, oschłości, zniechęceń, poranień, wypaleń… Tam też Bóg mówi. On ma konkretne słowo dla każdego twojego utrudzenia. On tam wszędzie z tobą jest. Nigdy cię nie opuszcza. Nigdy tego nie zrobił i nigdy tego nie zrobi. Współprzeżywa z tobą każde twoje doświadczenie. Współodczuwa każde twoje utrudzenie. I zawsze i nieustannie wyznaje tobie MIŁOŚĆ.
o. Maciej Sierzputowski CSSp

Source: czytanie