Od końca 9. Rozdziału ewangelii Jezus jest w drodze do Jerozolimy. W swej
pielgrzymce przychodzi do domu, którego mieszkańców najprawdopodobniej bardzo dobrze
zna nie tylko On sam, a także wspólnota wierzących do której św. Łukasz adresuje swój tekst
ewangelii. Jest to powód, dla którego obie kobiety wspomniane są z imienia. Wsparcie kogoś
z rodaków będącego w drodze do Jeruzalem było niewątpliwie odbierane przez Żydów
zamieszkujących Palestynę jako obowiązek i przywilej. Zabieganie Marty o to, aby okazać
gościnność nie jest w tym kontekście niczym zaskakującym. W jakiś sposób zrozumiałe staje
się też jej pytanie skierowane do Jezusa, a zawierające ukrytą pretensję: „Nic Cię to nie
obchodzi…?” W oczach Marty zachowanie Marii jest niewłaściwe, a brak reakcji Jezusa
odbierany nawet jako niesprawiedliwy.
Jezus wykorzystuje napięcie, jakie powstało w sercu Marty by opisać to, co dla Niego
jest ważne. Reakcja Marii na obecność Jezusa nie wynikała z braku gotowości by pomóc
Marcie, z chęci okazania lekceważenia, czy z zaniedbania. Postawa Marii jest znakiem
głębokiego wejścia w ducha Prawa. Preambuła Dziesięciu Przykazań – samego serca
Przymierza zawartego przez Boga z Izraelem – rozpoczyna się od nakazu: „Słuchaj, Izraelu!”
Wszelkie zrozumienie Bożej woli, wszelka przemiana serca i nawrócenie rozpoczyna się od
słuchania Boga, słuchania Jego Słowa. Otwarcie wypowiedział to Jezus już wcześniej w Łk 8,
21: ”Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wprowadzają je w
czyn.” . W oparciu o tych, co idą za Nim, Jezus buduje nową rodzinę zjednoczoną przez wiarę
i zaufanie Jego Słowu, a nie w oparciu o więzy krwi.
Dobra część, którą wybrała Maria może być rozumiana jako podwójna część udziału w
dziedzictwie, jaka przysługiwała pierworodnemu. Maria, choć młodsza od Marty – jak wiele
na to wskazuje w narracji Ewangelisty – otrzymuje część należącą do pierworodnego, bo
potrafiła odkryć to, co jest kluczową wartością w Ewangelii – przyjęcie woli Jezusa zawartej w
Jego Słowie.
Napięcie, jakie istnieje pomiędzy Martą a Marią odsłania możliwy stan naszego serca.
Istnieje ryzyko, że będziemy się „zapracowywać dla Jezusa” zapominając, by wsłuchać się w
Jego oczekiwania i priorytety. Bardzo ważne jest nieustanne rozeznawanie tego, jak Jezus
chce być ugoszczony w konkretnych okolicznościach. Medytacja tego, co Bóg mówi do
Kościoła jest podstawą do owocnego działania. I Marta i Maria mają w tym procesie swoje
miejsce, kluczowy pozostaje jego porządek. Aby służyć Jezusowi najpierw jesteśmy wezwani
do tego, by stać się w pokorze Jego gośćmi i dać się nakarmić Słowem, które pochodzi z Jego
ust.
ks. Adam Łuźniak
Source: czytanie