Scena w Wieczerniku odsłania wstrząsający kontrast między najczulszą miłością Boga a mroczną głębią ludzkiej zdrady, która rodzi się z pychy i poczucia pominięcia. Jezus, doznając głębokiego wzruszenia (gr. tarasso), które oznacza wewnętrzne wzburzenie miłości w obliczu odrzucenia, traktuje Judasza jak honorowego gościa, podając mu umoczony w winie kęs chleba (psomion) – gestem przypominającym karmienie ukochanego dziecka przez matkę.
Judasz jednak, trawiony przez „kwas” ukrytych pretensji i zawiści o wyjątkowość Jezusa, wybiera wyjście w „noc”, która nie jest jedynie porą doby, ale stanem całkowitego wyobcowania duszy od Światłości.
W chwili, gdy zdrajca odchodzi, Jezus ogłasza swoje uwielbienie, ponieważ w świecie Boga chwała nie polega na ludzkim sukcesie, lecz na „ekscesie” (łac. excessum) uniżenia i miłości silniejszej niż śmierć, która na krzyżu sprowadza Syna Bożego do poziomu „zera”, by ocalić każdego upadłego człowieka. Nowe przykazanie miłości, które wówczas nadaje, nie jest jedynie moralnym apelem, ale zaproszeniem do uczestnictwa w Jego własnej, ofiarnej naturze, która potrafi kochać nawet wrogów.
Szymon Piotr, deklarując gotowość oddania życia, ulega jednak złudzeniu własnej siły i „pysznie kroczącemu” duchowi, którego symbolem jest kogut (zarzir). Zapowiedź zaparcia się jest dla niego zbawienną lekcją, że prawdziwe przylgnięcie do Chrystusa zaczyna się nie od bohaterskich zapewnień, ale od przejścia przez bramę wstydu i uznania własnej bezradności, z której dopiero miłosierne spojrzenie Pana może nas dźwignąć ku nowemu życiu.
o. Marcin Ciechanowski OSPPE
Source: czytanie