Rozważanie na wtorek, 25 listopada 2025

Świątynia Jerozolimska czasów Jezusa mogła budzić autentyczny zachwyt. Odnowiona z rozmachem przez Heroda była przedmiotem dumy Żydów regularnie ją nawiedzających i składających w niej ofiary. Mogła też budzić poczucie pewności, stabilności i opieki Boga Izraela nad Narodem Wybranym. Jezus przestrzega dziś, aby nie budować swego zaufania w oparciu o piękno i rozmiar struktur materialnych. Wobec destrukcyjnej siły czasów ostatecznych wszelkie struktury materialne okażą się mało wytrzymałe. Mowa o niepokoju czasów ostatecznych – konfliktach międzyludzkich oraz katastrofach naturalnych – nie służy w ustach Jezusa temu, by wywoływać nasz lęk przed przyszłością. Jezus uprzedza nas o tym, co ma się zdarzyć, byśmy nie tracili ducha, nie dali się zastraszyć okolicznościom, ale zwracali swoją duchową uwagę stale na Niego samego. Szczególnie niebezpieczne może okazać się zwodzenie, owoc działania fałszywych proroków. Wobec takiego ryzyka Jezus jednoznacznie daje nam do zrozumienia, że we wszelkich okolicznościach jesteśmy wezwani do kroczenia cierpliwie i bez lęku za Jezusem i Jego Ewangelią. Nowego przesłania nie będzie, nowych zbawicieli Ojciec nie ma zamiaru posyłać na ziemię. To, co Jezus powiedział przed swoim odejściem z tego świata pozostaje aktualne aż do Jego powtórnego przyjścia. Natomiast prawdziwie opłacalnym trudem jest budowanie świątyni, która nigdy nie legnie w gruzach – tej, którą każdy ma w swoim sercu, która jako jedyna przetrwa wstrząs końca czasów i w której autentycznie możemy spotykać żywego Zmartwychwstałego Jezusa. Jest nią świątynia ludzkiego serca, zalążek Królestwa Bożego.
ks. Adam Łuźniak

Source: czytanie