Rozważanie na środę, 9 września 2026

To, co niezwykle porusza mnie w dzisiejszym fragmencie Ewangelii to wzrok Jezusa, to Jezus, który podnosi oczy na swoich uczniów. Może się to wydawać jedynie nieważnym detalem, zabiegiem literackim, aby jakoś rozpocząć właściwą opowieść. A jednak nie! Ten sposób patrzenia Jezusa, to Jego podnoszenie oczu to cudowna opowieść o sercu Ojca. Chrystus jest przecież cały, w każdym słowie, ale jeszcze bardziej w każdym geście, dotyku, spojrzeniu… no właśnie, spojrzeniu… opowieścią o Ojcu.

Człowiek najczęściej patrzy z góry, z wyższości swoich poglądów, sposobu myślenia, pozycji, wykształcenia… Bóg patrzy z dołu, podnosi oczy, On się uniża, wciela się, wyniszcza siebie z miłości do ciebie, nieustannie schodzi, zstępuje ze swoich wyżyn, żeby być z tobą. On tak bardzo pragnie być w twoim życiu, we wszystkich twoich sprawach. Tak bardzo chce współprzeżywać z tobą każdą chwilę twojego życia. Każdą! Jest Bogiem współczującym, współodczuwającym z tobą to wszystko, co odczuwasz ty. Nie opuszcza cię nawet, kiedy ty dajesz wiarę kłamstwu i godzisz się na grzech. On jest z tobą również w twoim grzechu!!! Oczywiście nie popełnia go z tobą, nie godzi się z nim, ale jest w nim z tobą i pozwala, żebyś twoim grzechem dobijał Mu gwoździe do krzyża. Tak cię kocha! Tak jest w ciebie zapatrzony, tobą zachwycony, że nawet z twoich grzechów czyni drogę do swojego serca. To prawdziwy skandal Miłości!!! Tej Miłości, która jest tak piękna, że aż się w głowie nie mieści.

Spróbuj zobaczyć siebie w oczach Jezusa, dzisiaj, teraz… On nieustannie podnosi wzrok, podnosi oczy na ciebie, z miłością, z zachwytem, z utęsknieniem. Ty jesteś zachwytem Boga! O, niech to Boże patrzenie tak zachwyca, pociąga, zaraża, żebyśmy potrafili tak właśnie patrzeć na siebie…

o. Maciej Sierzputowski CSSp

Source: czytanie