Jezus nie odzywa się ani słowem do kobiety, która z głębi dramatu swojego życia krzyczy do Niego. Dlaczego to milczenie? Ten dobry Jezus, pełen miłości i czułości, w misji zbawiania człowieka, nie powinien podbiec, pochylić się, pocieszyć, dokonać cudu? Nie tak to powinno wyglądać w przypadku tej kobiety, w życiu każdego człowieka? Dlaczego Jezus milczy? Ma zły dzień? Może co innego na głowie? Wymęczył się podróżą? Co się zadziało?
„Jezu, dlaczego milczysz!? Dlaczego milczałeś tak wiele razy, kiedy z mojego bólu, utrudzenia, poranienia, bezradności, grzechu wołałem, krzyczałem do Ciebie!? Dlaczego…!?”.
„Milczałem, żebyś wreszcie do Mnie przyszedł. Żebyś nie stał daleko z twoim bólem… Modlitwa krzyku otwiera drogę do Moich stóp, do bliskości, do zapatrzenia. Sam krzyk pozostaje jałowy, bez odpowiedzi, jeżeli nie prowadzi do spotkania. Ja nie chcę dystansu. Nie chcę krzyczeć do ciebie z daleka. Chcę ci szeptać do ucha, chcę ci mówić o Mojej do ciebie miłości. Kiedy krzyczysz, Ja milczę, bo… czekam, żebyś przyszła, żebyś wreszcie przyszedł. Chcę mówić do ciebie.
Pragnę z tobą rozmawiać, szeptać ci do ucha, do serca…
Dlatego proszę… choć do Mnie… blisko… proszę…”.
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Source: czytanie