Porusza mnie niezwykle mocno reakcja uczniów, wszystkich uczniów, wobec zapowiedzi, że jeden z nich zdradzi Jezusa. Kiedy to słyszą, ogarnia ich wielki smutek i pytają się jeden przez drugiego: „Chyba nie ja, Panie?”. Niezwykłe! Żaden z nich nie jest pewien siebie. Już nie! Po tym całym czasie spędzonym z Jezusem oni wiedzą, teraz już wiedzą, że zdolni są do wszystkiego, do każdej podłości. Wiedzą, że są słabi. Już nie udają silnych i konsekwentnych. Są małostkowi, krusi, powierzchowni, ograniczeni w ich ciasnym czuciu i myśleniu. Oni teraz to wiedzą.
Jezus dokonał rzeczy niebywałej. Doprowadził każdego z nich do postawy człowieka doskonałego, który wie, już teraz wie, że doskonały. . . nie jest. . .! Bo na tym polega prawdziwa doskonałość. Nie na perfekcjonizmie, bezbłędności, nieomylności, stawaniu zawsze na wysokości zadania. Prawdziwa doskonałość, to pokorne przyjęcie własnej nędzy, akceptacja swoich słabości. Człowiek doskonały wie i przyznaje się, że doskonały nie jest!
To cudowne wyznanie św. Pawła. . . „Sobą samym nie będę się chlubił, chyba, że moimi słabościami (. . .) Mam upodobanie w moich słabościach (. . .) Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2Kor 12,5.10).
Moc Chrystusa, potęga Jego miłości, objawia się w sposób doskonały w ludzkiej słabości.
Zechcesz się tak pięknie uniżyć?
Czy będziesz nadal wykańczał siebie i męczył wszystkich wokół pyszniąc się i udając silnego?
Moc w SŁABOŚCI się doskonali. . .
o. Maciej Sierzputowski CSSp
Source: czytanie