Nieustannie gdzieś biegamy, mamy większe lub mniejsze maratony. Apostoł Paweł, wychowany w greckiej kulturze gdzie olimpiada była bardzo ważnym wydarzenie, dokonuje wyznania wiary w liście do Tymoteusza, posługując się słownictwem olimpijskim.
„W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem”. Nawet wie, że przeznaczono dla niego wieniec sprawiedliwości, jako nagrodę.
Aby móc osiągnąć wyniki trzeba nam czuwać, znosić trudy. Potrzeba nam wziąć udział w głoszeniu Ewangelii.
Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę, wykazuj błąd, napominaj, podnoś na duchu. Napominaj. Tyle trzeba dzisiaj mieć odwagi i pokory, żeby upomnieć się o brata.
Jezus w Ewangelii, który przeżywa swój wielki tydzień, mówi do słuchających Go tłumów: strzeżcie się uczonych w piśmie. Dlaczego mają się strzec uczonych, którzy „za pan brat” są ze Słowem?
Ci uczeni w piśmie wiele rzeczy dokonują dla pozoru. Zwracajmy uwagę na to, co jest zewnętrzną stroną życia. Słowo nie przeniknęło do serca.
Słowo przeniknęło do serca ubogiej wdowy, która ze swego niedostatku, w zaufaniu Bogu, wrzuca do skarbony wszystko, co ma. Wrzuca ze swego niedostatku.
Czuję się czasami jak bogacz. Wielu bogatych wrzucało wiele. Wrzucało z tego, co zbywa, a nie z tego, co jest prawdziwym darem serca.
Niech to słowo przyczyni się do mojego i Twojego nawrócenia.
ks. Wenancjusz Zmuda
Source: czytanie