Kolejny szabat Jezusa.
Tym razem nie jesteśmy w synagodze, lecz pośród zbóż. Możemy się pytać: co Jezus robi? Wędruje, spaceruje?
Jest szabat. Ma do pokonania drogę szabatową, drogę tysiąca kroków, jakiś 900-1000 metrów. Jak daleko jest od Kafarnaum? Możemy stawiać wiele tych pytań.
Patrzymy na głodnych apostołów, którzy zrywają kłosy i jedzą. I patrzymy na faryzeuszy, którzy przyszli, obserwują, osądzają, nie uczestniczą we wspólnocie z Jezusem.
A Jezus na ich sądy, oskarżenia o łamanie szbatu przytacza historię króla Dawida, który uciekając przed Saulem postępuje podobnie. Jezus się dziwi, że ci, którzy uchodzili za znawców Prawa nie pamiętają, albo nie chcą pamiętać tej historii: „Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód on i jego ludzie?” Dawid odwiedził Abiatara, wziął miecz Goliata i wziął również chleby pokładne, którymi nakarmił siebie i swoich towarzyszy.
Jezus w tym fragmencie Ewangelii zachęca nas, żebyśmy karmili się Jego słowem oraz chlebem żywym (Eucharystią). Pragnąłby żebyśmy zaprosili Go do naszego serca, by był Panem naszych myśli, naszych słów i naszych czynów.
ks. Wenancjusz Zmuda
Source: czytanie