Paradoks grosza
Łatwo możemy wyobrazić sobie zgorszenie, które mógłby sprowokować proboszcz usiadłszy, aby przypatrywać się jakiej wielkości ofiary parafianie składają na tacę. A jednak Jezus tak zachowuje się w świątyni. Marek Ewangelista jest jeszcze bardziej radykalny w tym opisie, podkreślając: usiadłszy naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony (12, 41). Ostatnie chwile przed Męką Jezus spędza nauczając w świątyni. Faryzeusze mają Go literalnie dość. Swymi pytaniami i prowokacjami chcą Go ośmieszyć i pozbawić jakiejkolwiek wiarygodności, lecz to oni sami coraz bardziej się dezawuują. Prowokacje faryzejskie Jezus podsumuje: Strzeżcie się uczonych w Piśmie, którzy z upodobaniem chodzą w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają oni domy wdów i dla pozoru długo się modlą. Ci tym surowszy dostaną wyrok (20, 46-47). W takim kontekście pochwała wdowy wrzucającej do skarbony wszystko, co miała na utrzymanie nabiera szczególnego wymiaru. To nie elity reprezentują autentyczną wiarę Izraela, ale ubodzy, którzy pomimo ewidentnych nadużyć elit pozostają wierni Bogu, powierzając Jego trosce całe swoje życie. Pomimo kultu, piękna świątyni, wielkich nauk i dyskusji o sensie Prawa dla najuboższych Izraela jedynym wsparciem i obrońcą pozostaje Bóg. Obowiązek troski o cudzoziemca, sierotę i wdowę (por. Wj 22, 20-23) nie jest przedmiotem faryzejskich zmartwień.
Ewangeliczna wdowa jest także ważną dla nas alegorią. Ks. prof. Bardski pisał: „Interpretacja Kościoła jako wdowy ma swoje oparcie w misterium paschalnym – oblubieniec Chrystus został umęczony i ukrzyżowany, zatem wskutek rzeczywistej śmierci sprawił, że jego oblubienica Kościół zyskał status wdowy. Po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu jego fizyczna nieobecność pozwala dalej kojarzyć Kościół ze stanem wdowieństwa”. Życie wdowy – Kościoła jest naznaczone podwójną ofiarą, co wyrażają 2 pieniążki. Ojcowie Kościoła interpretują ofiarę wdowy jako dar: wiary w Boga i czynów miłosierdzia wobec bliźnich; dopełnienie miłości Boga i bliźniego; wiarę w dwa Testamenty; posłuszeństwo Prawu i Ewangelii. Beda Czcigodny daje taką interpretację rozważanego gestu wdowy: „Lud Żydowski z obfitości składa ofiary Bogu. Pyszniąc się swoją prawością, tak się modli: Boże, składam Ci dzięki, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, nieprawi, itd. (Łk 18,11). Kościół natomiast całe swoje utrzymanie składa Bogu w darze, oznacza to, że uznaje, iż wszystko, dzięki czemu żyje, nie pochodzi z jego zasług, ale jest darem od Boga. Mówi: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika (Łk 18,13), w innym zaś miejscu: Moc moją u Ciebie strzec będę, albowiem ty, Boże, jesteś obrońcą moim, Bóg mój, miłosierdzie Jego mnie uprzedzi (Ps 58,10-11)” (cyt. za ks. Bardskim). A co ja składam do skarbony nowej świątyni, Kościoła? Moje życie, moją wiarę, miłość, wierność przykazaniom czy może dając na tacę „grubszą sumę” uważam się za dobrego katolika, który już nic więcej nie musi „składać w ofierze”?
ks. Maciej Warowny
Source: czytanie