Dziś liczy się plon (zysk?). On ma być obfity, co prowokuje do używania różnych ulepszaczy. Jezus wygłasza swoją przypowieść w czasie, kiedy liczyło się ziarno i gleba. Najlepsze ziarno i najlepiej przygotowana gleba. Na to człowiek miał wpływ. Na warunki atmosferyczne, szkodniki czy „zawistnego człowieka” już nie. Ziemia rodziła…
Dziś próbujemy skracać wszystko, przyspieszać, poprawiać naturę. Plon pewnie obfitszy, ale ziemia coraz bardziej jałowa, a i człowiek nie zdrowy, bo na każdym etapie produkcji pojawia się coś, co potencjalnie może nam zaszkodzić.
Dopóki aspekt ekonomiczny będzie na pierwszym miejscu, dopóty człowiek będzie gdzieś w tle. I będziemy jeść (żyć?) coraz gorzej.
A Królestwo wciąż wymyka się logice zysków i strat. Bóg nie toleruje ulepszaczy. W Nim wszystko jest „naturalne”. Gleba serca, ziarno słowa, deszcz wczesny i późny, który nie wraca, zanim nie wypełni swojego zadania. I wzrost – we właściwym czasie, bez przyspieszania. I sytość. I zdrowie ducha. I swoboda wróbli, które Bóg karmi dziś… I jutro znów je nakarmi. Bo Bóg jutro też będzie Bogiem… Królestwo to wielki pokój serca. Na wyciągnięcie ręki…
o. Michał Nowak OFM Conv
Source: czytanie