Rozważanie na piątek, 28 listopada 2025

Nic trwałego na tym świecie… Świątynie upadną, wojska przyjdą i zadepczą wszystko, co święte, powodzie zaleją, trzęsienia ziemi zburzą, pożary wypalą… Nie pomoże schron, ani radyjko na korbkę. A nawet jeśli uda się komuś przeżyć, to zdławi go samotność i smutek na widok zniszczenia.
Usiąść i płakać? W żadnym wypadku… Pracując, ze spokojem jeść własny chleb (jak radzi święty Paweł – 2Tes 3, 12). Ale patrzeć, słuchać, myśleć, interpretować. I zdając sobie sprawę z niewystarczalności ludzkich i ziemskich rozwiązań, coraz głębiej wchodzić w Boże Słowo, ufać mu, w nim szukać pokoju i wytrwale budować „arkę” (Rdz 6, 22). Nie gadać za dużo, nie panikować, nie zważać na kpiny. Wypatrywać pąków nowego życia. A kiedy się pojawią – ucieszyć się. To będzie dokładnie wtedy, kiedy wszyscy inni wpadną w przerażenie – ze sklepów znikną agregaty prądotwórcze, woda mineralna i dozymetry. A w domach chrześcijan nawet pies nie zaszczeka (Wj 11, 17). Tam będzie już prawdziwa wiosna, której nic nie pokona.
o. Michał Nowak OFM Conv

Source: czytanie