Rozważanie na piątek, 24 lipca 2026

Ja tam się na roli nie znam. Na nowicjacie brat ogrodnik zapowiedział mi siedem lat czyśćca, bo wyrwałem mu jego ulubioną melisę. Tak się kończy polecenie „pielić” wydane agroidiocie.
Ale… Jeśli średni plon z ówczesnych, palestyńskich pól wynosił siedem i pół, to nawet ja wiem, że plon trzydziestokrotny, to nadspodziewanie dobry plon. Jak dobre jakościowo ziarno musi więc zasiewać Pan! Jak wiele trudu musi wkładać w siew! Jak musi troszczyć się o warunki!
Gdzie tu słaby punkt? Kiedy Paweł pisze do Rzymian – Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (Rz 8, 35) – to zawsze mam ochotę krzyknąć – ja, ja sam, tylko ja mogę się odłączyć od tej miłości – ja sam jestem dla siebie NAJWIĘKSZYM ZAGROŻENIEM! Bóg bowiem dba o wszystko, ale nie może mnie zmusić, żebym z tego skorzystał. A moja gleba bywa kapryśna – na propozycję siewu ziarna, odpowiadam czasem – nie, w tym roku będzie brukiew. Brukiew ma przyszłość. Bywa, że przyjmuję ziarno, ale już jutro dzierżawię moje pole internetowym siewcom zamętu. Bywa, że i owszem, pozwalam się obsiać, ale przecież mam tak wiele zajęć, że nie mogę zajmować się Siewcą i Jego plonami, a już na pewno nie będę nic odchwaszczał. Zresztą „święta melisa” wyleczyła mnie z prac polowych. Choć… Bywają i takie dni, że nie mogę myśleć o niczym innym, jak tylko o ziarnie, które we mnie rośnie. Czuję je, uwiera mnie, pęka we mnie, przebija moją skorupę i wychodzi na zewnątrz. I wtedy patrzę z niedowierzaniem i szeptem mówię – wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, święte jest imię jego! Co za moc, jaka potęga życia – i to nie ze mnie, ale z Niego. I wtedy chcę więcej…
o. Michał Nowak OFM Conv

Source: czytanie