Rozważanie na piątek, 23 stycznia 2026

Wyobraźcie sobie Kościół, w którym nie ma elementu instytucjonalnego. Nie ma Nauczycielskiego Urzędu, nie ma Prawa Kanonicznego, nie ma żadnych zasad. Tak wspólnota nie przetrwałaby jednego stulecia. Gdyby każdy mógł robić po swojemu, wierzyć po swojemu, budować Kościół po swojemu… Dawno zapomniano by na ziemi o takiej wspólnocie. Czy zresztą słowo „wspólnota” rzeczywiście opisywałoby taki zbiór indywidualistów?
Bóg zdecydował się na ludzkich przewodników, bo Kościół ma funkcjonować na ziemi. Jedni doskonale poradzą sobie z powierzonymi im zadaniami, inni nieco gorzej, a jeszcze inni całkowicie mylnie odczytają swoje posłanie, raczej niszcząc niż budując. I to tej, niedoskonałej wspólnocie, Bóg gwarantuje trwanie, obiecując, że bramy piekielne jej nie przemogą. Co nie oznacza, że nie będą próbować…
Dziś, mam wrażenie, dokonuje się to poprzez eksponowanie „praw” przy niemal całkowitym zaniedbaniu „obowiązków”. To zresztą nie dzieje się wyłącznie w Kościele. To atak złego na człowieka w każdym aspekcie jego życia. Praw jakby coraz więcej, są coraz bardziej osobliwe i dzielące wspólnotę do granic jej możliwości. A obowiązki? Nie mówmy o nich… Jesteśmy wystarczająco umęczeni przez trudy życia. Tylko że świata (Kościoła) nie da się zbudować wyłącznie z „praw”. Ale można go w ten sposób dość skutecznie osłabiać…
o. Michał Nowak OFM Conv

Source: czytanie