Prawdziwe więzy powstają zwykle w małych i zwartych wspólnotach. Różnią się one od „grup ludzi” tym, że ich członkowie zwykle czują się za siebie odpowiedzialni i są gotowi pomagać sobie w sytuacjach kryzysowych, a cieszyć się wspólnie w powodzeniu.
Kiedyś zrobiłem taki eksperyment… W wigilijny wieczór odwiedziłem trzy katolickie domy, podając się przez domofon za biedaka, który nie ma gdzie iść i prosząc o możliwość spędzenia tego wieczoru z nimi. W każdym przypadku skończyło się na odwieszeniu słuchawki. Pod ostatnim adresem zadzwoniłem jeszcze raz i ujawniłem swoją prawdziwą tożsamość – miejsce się znalazło wśród ogólnego zawstydzenia. Ale wówczas zdałem sobie sprawę, że KMB 2025 na drzwiach wcale nie oznacza, że jako wierzący w tego samego Chrystusa dostanę tam kromkę chleba. A gdzie, jeśli nie tam, powinienem o nią prosić??? Aby byli jedno… Aby świat poznał… Aby świat uwierzył… Wiele nam jeszcze brakuje.
Czasem mam wrażenie, że coraz dalej nam od ideału. Zbyt wiele niepokoju, obaw, nieufności, zabezpieczeń. Trzeba być ostrożnym, bo ten drugi, nieznajomy to BYĆ MOŻE nieprzyjaciel. Bardzo to rozsądne, ale czy ewangeliczne? A może zrozumiemy to dopiero wówczas, kiedy Msza w naszym kościele będzie tylko w jedną niedzielę miesiąca, a wszystkich uczestniczących w niej będziemy znali po imieniu… Może wówczas zacznie nam na sobie wzajemnie zależeć…
o. Michał Nowak OFM Conv
Source: czytanie