Rozważanie na piątek, 14 sierpnia 2026

A może jednak powinna być w Kościele zgoda na jeden rozwód. No jeden, jedyny… Wszak człek może się pomylić, źle wybrać, zadziałać bez zastanowienia… Czy nie powinien mieć drugiej szansy? Oczywiście tylko jeden, jedyny raz. Wiadomo, że nie chodzi o żadne nadużycia. Ale hola, hola, powiedzą ci, którym po raz drugi nie wyszło… Przecież bywa, że i druga „skucha” się przydarza. Mimo większej uwagi i dojrzałości, znów „coś nie wyszło”. No czy można w takiej sytuacji nie współczuć? Czy nie należałoby człowiekowi pomóc? Czy można go o coś oskarżać, kiedy on właściwie potrzebuje wsparcia? A najlepszym wsparciem byłaby szansa na trzeci związek… A potem czwarty… I piąty… O ile sił wystarczy…
Jest jakaś granica? Czy będziemy ją dowolnie przesuwać kształtując rzeczywistość według naszych ludzkich kryteriów „wyszło – nie wyszło”. Małżeństwo to nie „rosyjska ruletka” i nikt właściwie nie wie, czy się uda. To bardzo dobrze przemyślany plan na życie razem i obopólna zgoda, pełna świadomość tego, że będzie to wymagało ogromnej pracy. Jeśli tej woli nie ma, to uchowaj Boże przed stawaniem przed ołtarzem… Zniechęcałbym wszelkimi możliwymi sposobami. I może dobrze, że tych ślubów w Kościele mniej. Najpierw trzeba młodych doprowadzić do wiary, a potem dopiero do podejmowania płynących z niej zobowiązań. Wiary, która nie jest wyłącznie formalnym aktem przynależności, ale jest życiem, osią i motywatorem wszystkiego. W ten sposób wierzący się nie rozchodzą. Owszem, bywają porzucani, zdradzani, oszukiwani, cierpią straszliwie, ale nie mają poczucia, że ich małżeństwo się skończyło. Nie szukają pociechy w kolejnym. Znam takich ludzi. Trwają, bo wierzą, że raz się żyje, nie dwa razy – jak mawiał patron dnia dzisiejszego, święty Maksymilian Maria Kolbe. Patron rodzin zresztą…
o. Michał Nowak OFM Conv

Source: czytanie