Rozważanie na czwartek, 5 czerwca 2025

„W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniosły oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: Ojcze…”.
To jest Ostatnia Wieczerza. Jezus jest w swojej godzinie, dla której się narodził, żeby przeżywając ją do końca, dać świadectwo prawdzie, czyli najpiękniej i najpełniej objawić oblicze Ojca. To właśnie się dzieje. Jezus jest już w swojej i w Ojca pasji miłości. Już umiłował swoich do końca. Już oddał życie, dał się cały. Wie, że za moment wejdzie w absurd męki i cierpienia. Wie, że jego najbliższy przyjaciel poszedł go wydać, a pozostali boją się i niewiele rozumieją. Jezus to wszystko wie i w tym wszystkim… co robi? Narzeka? Biadoli? Obarcza winą? Ucieka? Nie!!! Jezus podnosi oczy ku niebu i modli się. Podnosi oczy ku niebu i mówi: Ojcze…
Tego nas uczy. Bo tak naprawdę to jedyna sensowna rzecz. Kiedy jesteś w jakimś utrudzeniu, niepewności, lęku. Kiedy coś lub ktoś ci zagraża, odrzuca cię, zdradza, wypiera się ciebie. Kiedy jesteś niedoceniony, niezrozumiany, niebrany pod uwagę. Kiedy jesteś w bólu, w cierpieniu, w chorobie. Kiedy przechodzisz przez twoje ciemne doliny, przez środek cienia śmierci, wówczas najlepszą i najsensowniejszą rzeczą jaką możesz zrobić to… podnieść oczy ku niebu i modlić się, mówiąc: Ojcze, Ojcze, Ojcze, Tato, Tatusiu mój…
Spróbuj. Próbuj uparcie, pomimo wszystko. Zobaczysz, że to naprawdę działa. Że On działa…
o. Maciej Sierzputowski CSSp

Source: czytanie