Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.
Jest znaczna różnica pomiędzy człowiekiem religijnym, a wierzącym. Nie każdy, kto jest religijny, jest jednocześnie wierzący… Można być często, a nawet każdego dnia w kościele, przyjmować wszelkie wymagane przez przepisy liturgiczne postawy: klęczeć, wstawać, siedzieć, składać ręce, wszystko jak najbardziej właściwie i precyzyjnie, zgodnie z przepisami i kanonami, a jednocześnie… być osobą niewierzącą. Można znać na pamięć całe Pismo Święte, żonglować cytatami bardzo umiejętnie i z niezwykłą łatwością, recytować bez zająknięcia wszystkie modlitwy, śpiewać pieśni z zaangażowaniem przekrzykując wszystkich wokół, wołać ze szczerym entuzjazmem: „Panie, Panie!” i… być człowiekiem zupełnie niewierzącym. Niestety jest to możliwe. Religijność niekoniecznie idzie w parze z wiarą, która jest żywą więzią, jest relacją zaufania, szczerym i autentycznym przylgnięciem do Boga żywego, nie do martwych przepisów, paragrafów, norm i zasad. Można być nienagannie religijnym, mieć wyćwiczone, nauczone, doskonale wypracowane zachowania, postawy, pozycje, słowa i sposób ich wypowiadania, i jednocześnie nie mieć nic, ale naprawdę NIC wspólnego z Bogiem.
Chrześcijaństwo jest doświadczeniem, jest spotkaniem, zasłuchaniem, uczestnictwem, komunią, przygodą, dynamizmem, procesem, nieustannym poznawaniem Boga, Jego miłości, dobroci, czułości, a w Nim poznawaniem siebie. Nie każdy, kto jest religijny, jest też wierzący. Za to każdy naprawdę wierzący jest na pewno religijny.
Jak to jest z tobą…?
o. Maciej Sierzputowski
Source: czytanie